Nareszcie!!!

Jakiś czas temu wspominałam o kolejnych kolorach tkaniny na spódniczki pettiskirt, które regularnie wprowadzałam do oferty. Do szczęścia brakowało jednego odcienia – ciemnego, wysyconego, amarantowego różu.

Dziś odebrałam sporą belkę wymarzonej tkaniny. Zasiadłam do maszyny natychmiast, jeszcze dziś chciałam koniecznie zaprezentować nowy kolor. Szybka sesja w przydomowym ogródku w towarzystwie dojrzewających jeżyn.

Fortepian

Sukienka uszyta jeszcze w zeszłym roku, inspirowana była kostiumami filmowymi. Tym razem musiała poczekać na nasz pobyt na plaży, by w pełni oddać klimat, który chciałam osiągnąć.

Kapelusz już któryś raz wykonałam z typowego kapelusza słomkowego zakupionego w sieciówce. Kilka ruchów nożyczkami, obszycie lamówką, doszycie tasiemek i nakrycie głowy nabrało kompletnie innego charakteru.

 

Nadmorskie klimaty

Wakacje nad polskim morzem na stałe wpisały się w kalendarz letnich wojaży naszej rodziny. W tym roku padło na Świnoujście. Miałam w planach konkretne kadry, uszykowałam dla dzieciaków stylizacje. Z pomocą przyszedł mi lokalny second-hand, gdzie zakupiłam koszulę dla Kuby (damska, r0zmiar 36) oraz damską spódnicę z haftowanego batystu z myślą o przerobieniu jej na bluzeczkę dla Basi.

Na sesję wymarzyłam sobie okolice Młyna – miejsce dość oblegane za dnia. Nie mogłam liczyć na brak ludzi o zachodzie słońca, pozostała jedna opcja – wczesna pobudka i sesja o wchodzie słońca. Nie spodziewałam się zbytniego entuzjazmu, jednak dzieciaki stanęły na wysokości zadania, a nagrodą były cieplutkie bułki na śniadanie o 6:30 rano.

 

Kolorowy zawrót głowy

Pamiętam jak dziś, gdy zaczynałam swoją przygodę z prowadzeniem firmy, z szyciem na sprzedaż, spódniczki pettiskirt były moim sztandarowym produktem – modelem, który zapewnił mi rozpoznawalność. Do dyspozycji miałam wówczas całkiem pokaźną paletę barw materiału, z którego szyłam dla Was falbaniaste cuda. Z czasem wybór kolorów powiększał się i obecnie coraz trudniej zdecydować się na jeden – idealny odcień spódniczki. Ostatnio do grona barwnego towarzystwa dołączyły: żółty kanarkowy, zielony leśny i chabrowy. Z tej okazji powstały zdjęcie nieco żartobliwe i , dla znających temperament i charakterek mojej córy, przerażające.

Zdecydowanie wolę Basię w wydaniu pojedynczym.

Szkolimy…

Dla tych, którzy śledzą moje poczynania, tajemnicą nie jest, że na co dzień pracuję w szkolę. Nauczanie weszło mi tak w krew, że postanowiłam spróbować swoich sił w nauczaniu edycji zdjęć. Z powodzeniem przeprowadziłam kilka szkoleń w różnych miastach w Polsce. Ostatnio miałam ogromną przyjemność współprowadzić weekendowe warsztaty z zakresu fotografii dziecięcej i fotomontażu z moją fotograficzną pokrewną duszą – Anią Węcel. Na miejsce szkolenia wybrałyśmy wyjątkowe miejsce w Wielkopolsce – Chatę Miłkowską, gospodarstwo agroturystyczne przygotowane z myślą o najmłodszych gościach. W sielskich klimatach tworzyłyśmy wyjątkowe obrazy. Na wielu z nich z pewnością rozpoznacie ubrania z wcześniejszych sesji Basi.

Zapraszam do obejrzenia kilku kadrów.

American Girl

Polka dots – ukochany motyw. Niezwykle dziewczęcy, uroczy, prosty, nieskomplikowany i nienachalny. Już na dobre zagościł w sukienkach z halką pettiskirt, któe oferuję na indywidualne zamówienie od kilku lat w sezonie letnim

Tym razem sięgnęłam po inny krój – z rękawkami i zapięciem z przodu. Nie zrezygnowałam jednak z halki typu pettiskirt (to ona zapewnia spektakularny efekt).  Od dawna też miałam w planach wykonanie ogromnej atrapy lizaka (z wykorzystaniem makaronów basenowych i czerwonej taśmy pakowej). W klimatycznych zakątkach naszego miasta powstały kadry w stylo vintage. Nie mogło zabraknąć też oldschoolowej Coca Coli w szklanej buteleczce.

 

 

Dla Syna

Remont pokoju synka tuż przed jego uroczystością Pierwszej Komunii Świętej był pretekstem do uszycia kolejnej kołderki – prostej geometrycznej, jednym słowem – “męskiej”. projekt typu Shadow Box Quilt, dający ciekawe optycznie złudzenie wisiał zawieszony na mojej pinterestowej tablicy od kilku miesięcy. Dobór kolorów był oczywisty – musiał pasować do nowego pokoju Kuby. Również motyw prostokątny i linie pikowania nawiązują do stylistyki wymarzonego pokoju: w końcu “młodzieżowego”, nie dziecięcego. Wykorzystałam amerykańskie tkaniny z kolekcji jednobarwnych tkanin Kona, a “plecki” quilu to polska bawełna. Wypełnienie to owata 0 gramaturze 200, co zapewni miłe ciepełko w zimowe wieczory.

 

Dla maluszków

Wyjście poza komfortową strefę kwadratów wydaje się nieosiągalne. Tym razem na specjalne zamówienie oczekującej cioci powstały dwa kompleciki dla małych dziewczynek, które wkrótce mają pojawić się na świecie. Jak zwykle skorzystałam z gotowego zestawu – charm pack. To sprawdzony sposób na idealne dobranie tkanin – gotowa kolekcja projektanta zebrana w kwadratach o rozmiarze 5 cali.

Od Dnia Babci i Dziadka tulipany zawładnęły “szyciową” stroną internetu. Kiedykolwiek człowiek otworzył Facebooka, wysypywały się wręcz z ekranu. Kolejne zdjęcia tych “kwiatów” coraz bardziej zniechęcały mnie do podjęcia tego tematu. I gdy już czułam, że zostały mi skutecznie obrzydzone, z odsieczą tulipanom nadszedł Dzień Kobiet. Zagryzłam wargi, wydrukowałam pierwszy z brzegu wykrój, kupiłam patyczki (wybór niełatwy po przeczytaniu wielu dyskusji w grupach Facebookowych), z szuflady wydobyłam bawełniane płótna.

Pierwszy rzut – czerwone tulipany zostały wręczone przez synka w szkole pani wychowawczyni i koleżankom z klasy. Drugi zestaw (30 szt) stanął  w wazonie i naprawdę cieszy oko przywołując po malutku wiosnę.