Droga przez mękę

To oficjalne – żaden dotychczasowy projekt nie przysporzył mi tylu siwych włosów. Szyłam szybko, za szybko, ale chciałam mieć już za sobą dół sukni. Dół, który składał się z podszewki z koła z przytwierdzonymi do niej kołami z tiulu obszytymi dookoła krynoliną. Tych kół jest w sukni 20 i to zdecydowanie nie ułatwiło manewrowania całością pod ramieniem maszyny.

Gotowa suknia zajęła połowę sporego bagażnika rodzinnego auta, ale musiała pojechać z nami nad morze – wszak specjalnie na ten wyjazd została uszyta.

Nasza sesja zdjęciowa wzbudziła sporą sensację wśród przechadzających się plażą turystów, ale Baś pozowała z niezmąconym spokojem.

Krynolina

Definicja krynoliny jest dość jednoznaczna – sztywna spódnica, suknia, halka uszyta z materiału rozpiętego na metalowych obręczach lub włosiance. Jednak w trakcie swoich internetowych poszukiwań spotkałam się z jeszcze jedną formą krynoliny. Pod tą nazwą kryje się również siateczka wszywana w brzegi spódnicy, by nadać jej objętości. Efekt jest piorunujący. Widywałam takie wykończenia w sukienkach używanych w trakcie sesji zdjęciowych, w sukniach ślubnych. Przyszła pora na wypróbowanie jej w swojej pracowni. Na polskim rynku trudno o duży wybór, cena niejednokrotnie powala. A należy wspomnieć, że dla spektakularnego efektu owej krynoliny trzeba użyć naprawdę dużo.

Na potrzeby tego projektu wykorzystałam około 20 metrów taśmy o szerokości 8 cm. Zakupiłam ją na aliexpress za bardzo rozsądną cenę. Sugeruję tam rozpocząć poszukiwania. Spódniczka składa się z kilkunastu kół obszytych krynoliną i doszytych do halki – bazy z półkola.