Straaasznie fajne ciuszki

Pozwólcie, że określę się jasno: ani nie jestem fanką, ani przeciwniczką. Lekko bawią mnie przyjmowane nieco na siłę próby obchodzenia tego “święta” w naszych, polskich, realiach. Biegające z kapturem na głowie i wychciewające słodycze dzieciaki całkowicie odstają od zorganizowanych przebierańców na zachodzie. Nie będziemy również w stanie dorównać fantazją w organizacji wieczorów Halloweenowych, gdzie całe ulice zamieniają się w mroczną imprezę.

W naszym domu zwykle pozwalamy sobie na jeden dzień “strachów”. Pieczemy Paluchy Wiedźmy albo jakieś tematyczne babeczki, oglądamy upiorną kreskówkę, czasem przygotowujemy balony i odpalamy świeczkę. Zdarzyło się nawet, że wycinaliśmy dyniowy lampion. Udało nam się także zorganizować sesję (w sumie to dwie) inspirowaną postacią Wednesday Addams.

W tym roku upatrzyłam sobie kolekcję wzorów, którą wydrukowała dla mnie niezawodna Dresówka. I powstała cała kolekcja ubrań inspirowanych mniej lub bardziej (raczej mniej) upiornymi klimatami.

Zobaczcie sami!

Po pierwsze: kurteczka z drukowanego weluru (ależ ten materiał jest mięciutki!)

Po drugie: top w nietoperze

Po trzecie: kolejny top 😉

Święto dyni

Jak zgrabnie załatwić temat zachodniego święta Halloween w polskich realiach? Można zorganizować Święto Dyni! Taki pomysł zrodził się w przedszkolu Basi i na tą okazję powstał dyniowy, megapomarańczowy strój. Nie mogło zabraknąć oczywiście puszystej pettiskirt. Sięgnęłam po sprawdzone wykroje, by uszyć naprędce legginsy i top i…. kostium gotowy 😉 Basi towarzyszyły dynie uszyte według TEGO wykroju.

Wiedźma, czarownica, czarodziejka?

Baś czaruje… Wiadomo. Na zdjęciach urocza i przesłodka, w domu potrafi pokazać na co ją stać. I pozwólcie, że zacytuję klasyka (w tym wypadku Agatę, która zna mnie chyba najdłużej z grona moich znajomych): “Basia jest coraz bardziej podobna do swojej mamy”. W zasadzie kolejne słowa są zbędne.

DSC02629 DSC02635 DSC02667 DSC02696 DSC02691