Szkoła baletowa

Planowanie kolejnego szyciowego przedsięwzięcia nie zawsze przebiega tak samo. Nigdy nie wiadomo skąd nadejdzie inspiracja. Potrafi zaskoczyć w postaci idealnej tkaniny. Innym razem wybór materiału jest ostatnim punktem przygotowań. Deseń, kolor i faktura – czasem jeden z czynników zadecyduje o wyborze tej, a nie innej tkaniny czy dzianiny, czasem wszystkie trzy. A jeśli wzór nie jest prostym deseniem?  Jeśli ma całą historię do opowiedzenia?

Ta wyjątkowa pętelkowa dzianina trafiła do mnie prosto ze sklepu MADO. Wzór wyjątkowy, acz trudny, zwłaszcza jeśli założeniem ma być ubiór dla dziecka. Elementy nadruku są duże – trzeba było rozsądnie rozmieścić je na ciuszku. No właśnie – na jakim? Może na kolejnej kurteczce? Pora niespecjalnie odpowiednia – nadchodzi zima. Ale znając Basię i jej niespieszny wzrost – będzie na wiosnę idealna.

Zdjęcia kolejny raz zrobiliśmy w otoczeniu pałacu w Kotowie. Już kilka razy wcześniej odwiedzaliśmy to miejsce – wyjątkowe, spokojne i klimatyczne. Nasze poprzednie wizyty możecie obejrzeć tu, tu i tu. Każdy element stroju został starannie dobrany by jak najlepiej dopasować się do opowieści przedstawionej za pomocą grafiki na dzianinie.

Paisley

Za Wikipedią:

“Paisley – wzór wykorzystywany w zdobnictwie tkanin. Pojawił się w Iranie prawdopodobnie na początku naszej ery. Do dziś jest popularny we wzornictwie krajów Bliskiego Wschodu. W Azerbejdżanie i Turcji znany jest pod nazwą buta, zaś w Iranie i Indiach jako botteh lub botha. W Polsce spotyka się określenie „wzór turecki”. Charakterystycznym elementem wzoru jest kształt łzy zakręconej u węższego końca. Nie jest jasne co dokładnie przedstawia wzór i jakie były jego pierwowzór, wspomina się o owocu mango czy migdale.”

I jak tu pozostać obojętnym, gdy sklepy internetowe dosłownie bombardują coraz bardziej interesującymi nadrukami? Ten motyw pojawił się w garderobie Basi już w zeszłym roku. Z dresówki pętelkowej powstała prosta jesienna sukienka i bluzeczka. Kilka miesięcy później w ofercie sklepu pojawił się ten wzór na tkaninie softshell – no i już wiedziałam, że powstanie kolejna kurtka… Wyszła ciut za duża, będzie służyła dłużej ;).

Podobnie jak w przypadku kurteczki Mehndi, zdecydowałam się sama przygotować ocieplinkę – pikówkę (podszewka z owatą przepikowaną we wzór w technice free motion quilting); dostępne w sklepach gotowe pikówki nie pasowały do mojej koncepcji.

W zasadzie nie biorę już pod uwagę innego modelu kurteczki dla córki niż ten. Jest bardzo dziewczęcy i odpowiednio długi by chronić ciałko przed chłodem i wiatrem. Za każdym razem sięgam po tą samą bazę – wykrój na parkę od Chicestilo i solidnie go modyfikuję.