Od Dnia Babci i Dziadka tulipany zawładnęły “szyciową” stroną internetu. Kiedykolwiek człowiek otworzył Facebooka, wysypywały się wręcz z ekranu. Kolejne zdjęcia tych “kwiatów” coraz bardziej zniechęcały mnie do podjęcia tego tematu. I gdy już czułam, że zostały mi skutecznie obrzydzone, z odsieczą tulipanom nadszedł Dzień Kobiet. Zagryzłam wargi, wydrukowałam pierwszy z brzegu wykrój, kupiłam patyczki (wybór niełatwy po przeczytaniu wielu dyskusji w grupach Facebookowych), z szuflady wydobyłam bawełniane płótna.

Pierwszy rzut – czerwone tulipany zostały wręczone przez synka w szkole pani wychowawczyni i koleżankom z klasy. Drugi zestaw (30 szt) stanął  w wazonie i naprawdę cieszy oko przywołując po malutku wiosnę.

Pożegnanie zimy

Czuję, że to był ostatni mroźny weekend tej zimy (pierwszy zarazem). Niedźwiedzie polarne miały jechać z nami do Zakopanego, nie zdążyłam ich dokończyć w ferworze przygotowań do wyjazdu. Pojechały niedokończone z nadzieją, że znajdę chwilę i sfinalizuję projekt w trakcie pobytu w górach (o ja naiwna!) i odpowiednio obfotografuję w śnieżnej scenerii. Uszyłam je z wykorzystaniem wykroju od Tone Finnanger – autorski skandynawskiego wzornictwa Tilda z wykorzystaniem przemiłego pluszu, który świetnie imitował sierść miśków.

Wróciły, jak wyjechały, bez wyszytych nosów, doszytych uszu i bez oczu. Obserwując wczoraj prognozę pogody i nadchodzące ciepło, wiedziałam, że dzisiejszy dzień będzie ostatnią – mroźną i słoneczną, okazją by dokończyć rozpoczętą realizację projektu. przysiadłam wieczorem (i nocą). Rano czekały gotowe na wyzwania.

Złoty zachód słońca (jakby wymarzony) i zamarznięte zalane okoliczne pola. W takich okolicznościach przyrody odbyła się sesja zdjęciowa niedźwiedzi.