Kolorowy zawrót głowy

Pamiętam jak dziś, gdy zaczynałam swoją przygodę z prowadzeniem firmy, z szyciem na sprzedaż, spódniczki pettiskirt były moim sztandarowym produktem – modelem, który zapewnił mi rozpoznawalność. Do dyspozycji miałam wówczas całkiem pokaźną paletę barw materiału, z którego szyłam dla Was falbaniaste cuda. Z czasem wybór kolorów powiększał się i obecnie coraz trudniej zdecydować się na jeden – idealny odcień spódniczki. Ostatnio do grona barwnego towarzystwa dołączyły: żółty kanarkowy, zielony leśny i chabrowy. Z tej okazji powstały zdjęcie nieco żartobliwe i , dla znających temperament i charakterek mojej córy, przerażające.

Zdecydowanie wolę Basię w wydaniu pojedynczym.

Szkolimy…

Dla tych, którzy śledzą moje poczynania, tajemnicą nie jest, że na co dzień pracuję w szkolę. Nauczanie weszło mi tak w krew, że postanowiłam spróbować swoich sił w nauczaniu edycji zdjęć. Z powodzeniem przeprowadziłam kilka szkoleń w różnych miastach w Polsce. Ostatnio miałam ogromną przyjemność współprowadzić weekendowe warsztaty z zakresu fotografii dziecięcej i fotomontażu z moją fotograficzną pokrewną duszą – Anią Węcel. Na miejsce szkolenia wybrałyśmy wyjątkowe miejsce w Wielkopolsce – Chatę Miłkowską, gospodarstwo agroturystyczne przygotowane z myślą o najmłodszych gościach. W sielskich klimatach tworzyłyśmy wyjątkowe obrazy. Na wielu z nich z pewnością rozpoznacie ubrania z wcześniejszych sesji Basi.

Zapraszam do obejrzenia kilku kadrów.

American Girl

Polka dots – ukochany motyw. Niezwykle dziewczęcy, uroczy, prosty, nieskomplikowany i nienachalny. Już na dobre zagościł w sukienkach z halką pettiskirt, któe oferuję na indywidualne zamówienie od kilku lat w sezonie letnim

Tym razem sięgnęłam po inny krój – z rękawkami i zapięciem z przodu. Nie zrezygnowałam jednak z halki typu pettiskirt (to ona zapewnia spektakularny efekt).  Od dawna też miałam w planach wykonanie ogromnej atrapy lizaka (z wykorzystaniem makaronów basenowych i czerwonej taśmy pakowej). W klimatycznych zakątkach naszego miasta powstały kadry w stylo vintage. Nie mogło zabraknąć też oldschoolowej Coca Coli w szklanej buteleczce.

 

 

Dla Syna

Remont pokoju synka tuż przed jego uroczystością Pierwszej Komunii Świętej był pretekstem do uszycia kolejnej kołderki – prostej geometrycznej, jednym słowem – “męskiej”. projekt typu Shadow Box Quilt, dający ciekawe optycznie złudzenie wisiał zawieszony na mojej pinterestowej tablicy od kilku miesięcy. Dobór kolorów był oczywisty – musiał pasować do nowego pokoju Kuby. Również motyw prostokątny i linie pikowania nawiązują do stylistyki wymarzonego pokoju: w końcu “młodzieżowego”, nie dziecięcego. Wykorzystałam amerykańskie tkaniny z kolekcji jednobarwnych tkanin Kona, a “plecki” quilu to polska bawełna. Wypełnienie to owata 0 gramaturze 200, co zapewni miłe ciepełko w zimowe wieczory.

 

Dla maluszków

Wyjście poza komfortową strefę kwadratów wydaje się nieosiągalne. Tym razem na specjalne zamówienie oczekującej cioci powstały dwa kompleciki dla małych dziewczynek, które wkrótce mają pojawić się na świecie. Jak zwykle skorzystałam z gotowego zestawu – charm pack. To sprawdzony sposób na idealne dobranie tkanin – gotowa kolekcja projektanta zebrana w kwadratach o rozmiarze 5 cali.

Od Dnia Babci i Dziadka tulipany zawładnęły “szyciową” stroną internetu. Kiedykolwiek człowiek otworzył Facebooka, wysypywały się wręcz z ekranu. Kolejne zdjęcia tych “kwiatów” coraz bardziej zniechęcały mnie do podjęcia tego tematu. I gdy już czułam, że zostały mi skutecznie obrzydzone, z odsieczą tulipanom nadszedł Dzień Kobiet. Zagryzłam wargi, wydrukowałam pierwszy z brzegu wykrój, kupiłam patyczki (wybór niełatwy po przeczytaniu wielu dyskusji w grupach Facebookowych), z szuflady wydobyłam bawełniane płótna.

Pierwszy rzut – czerwone tulipany zostały wręczone przez synka w szkole pani wychowawczyni i koleżankom z klasy. Drugi zestaw (30 szt) stanął  w wazonie i naprawdę cieszy oko przywołując po malutku wiosnę.

Pożegnanie zimy

Czuję, że to był ostatni mroźny weekend tej zimy (pierwszy zarazem). Niedźwiedzie polarne miały jechać z nami do Zakopanego, nie zdążyłam ich dokończyć w ferworze przygotowań do wyjazdu. Pojechały niedokończone z nadzieją, że znajdę chwilę i sfinalizuję projekt w trakcie pobytu w górach (o ja naiwna!) i odpowiednio obfotografuję w śnieżnej scenerii. Uszyłam je z wykorzystaniem wykroju od Tone Finnanger – autorski skandynawskiego wzornictwa Tilda z wykorzystaniem przemiłego pluszu, który świetnie imitował sierść miśków.

Wróciły, jak wyjechały, bez wyszytych nosów, doszytych uszu i bez oczu. Obserwując wczoraj prognozę pogody i nadchodzące ciepło, wiedziałam, że dzisiejszy dzień będzie ostatnią – mroźną i słoneczną, okazją by dokończyć rozpoczętą realizację projektu. przysiadłam wieczorem (i nocą). Rano czekały gotowe na wyzwania.

Złoty zachód słońca (jakby wymarzony) i zamarznięte zalane okoliczne pola. W takich okolicznościach przyrody odbyła się sesja zdjęciowa niedźwiedzi.

   

Potwór Bargello

Precuts – pod tą nazwą kryją się gotowe zestawy bawełny w wielu kolorach i  deseniach przycięte do tego samego rozmiaru: najczęściej paski i kwadraty. Uwielbiam te paczuszki, które zawierają kawałeczki tkanin z całej kolekcji. Komponują się ze sobą idealnie, bez możliwości popełnienia błędu na etapie łączenia wzorów. Większość z moich dotychczasowych tworów patchworkowych powstało właśnie z wykorzystaniem tych zestawów, dobierałam jedynie gładkie tkaniny w korespondujących odcieniach.

Tym razem skusiła mnie rolka jednobarwnych pasków z kolekcji gładkich tkanin Kona. Pastelowe kolory  z tej kolekcji już wcześniej wykorzystałam komponując Granny Square Quilt

Paski ułożyłam według porządku zaproponowanego przez projektanta, łącząc trzy takie zestawy, tnąc je następnie i układając w nowym porządku. Pikowanie takiego kolosa z grubą ociepliną wewnątrz było prawdziwą katorgą. Ręce bolały, narzuta ciężko przesuwała się po stoliku, ale efekt końcowy wart był wszelkich cierpień.

 

Wielki powrót

Z wielkim przytupem, z ogromną siłą, powróciły niczym bumerang. Skrawki tkanin, stopka do pikowania, lamówka…

Sprawczynią tego zamieszania jest Angela Walters, amerykańska quilterka, gospodyni youtubowego cyklu Midnight Quilt Show. Zafascynowana, obejrzałam kilka sezonów jednym ciurkiem, w myślach planując swój patchworkowy come-back. I tak kolejno powstawały:

Kołderka i dwie poszewki na jaśki z kolekcji tkanin Camelot od Miekkie.

Resztkowy misz-masz na facebookowy konkurs

Resztkowa mieszanka energetyczna: różowy z zielonym

Zaczęty jakoś przed laty Granny Square Quilt

I Baby Jane – quilt z poszewką do dziecięcego pokoiku