Wypas-kieca vol. I

Moje ostatnie zmagania tkaninowo-maszynowe postanawiam nazwać “wypas-kiecą”, bo czyż można inaczej? Tafty, szyfony, satyny, koronki plus kilkanaście godzin pracy złożyły się na efekt, którego się spodziewałam (czyt. miałam nadzieję osiągnąć…) Bez fałszywej skromności przyznam, że efekt co najmniej mnie zadowolił...