Mój pierwszy raz…

… z poliestrem w roli głównej.

Tak się zarzekałam, tak wzbraniałam… Że poliester jest fe, że to dziwne, że na ubrania się nie nada. Ale nie samymi ubraniami człowiek żyje. A kto mnie zna wie, że do ubrań mam stosunek delikatnie mówiąc ambiwalentny (no chyba, że chodzi o garderobę córy ;)).

Platforma Craftsy, która niedawno przeszła rebranding i występuje pod nową nazwą – Bluprint, to ogromne źródło wiedzy wszelakiej. Można znaleźć tu kursy szycia, dekoracji tortów, fotografii i wiele innych. Platforma w nowej wersji oferuje zakup dostępu do wszystkich kursów i doskonalenie umiejętności czy naukę nowych sprawności. Skusiłam się na zakup takiego dostępu na rok i oglądam kursy jak najciekawsze seriale!

Jeden z kursów poprowadził mnie za rękę przez proces szycia kosmetyczki podróżnej. Kilka godzin filmików instruktażowych, szczegółowe wymiary i lista potrzebnych rzeczy – to gwarancja sukcesu. “Wystarczyło” pobuszować po sklepach internetowych i zaopatrzyć się w niezbędne rzeczy. Już na wstępie założyłam, że jedna kosmetyczka to mało. Zbliżał się Dzień Matki, imieniny bratowej – w planach miałam uszycie co najmniej dwóch na prezent.

I tak powstały. Moje trzy ukochane nadruki zostały przepikowane z jednolitą tkaniną. Doszyłam kieszonki z winylu i siatki kaletniczej. Naklęłam się przy lamowaniu i z nieukrywaną satysfakcją obserwuję efekt końcowy.


Dodaj komentarz