Hej, górol ci jo, górol

Z odrobiną przekory, z artystycznym założeniem, typowo góralskie akcenty trafiły nad polskie wybrzeże. Bałtyk przywitał nas łaskawie – miłą pogodą. A w rolach głównych wystąpiły:

  • spódniczka z koła z tkaniny zakupionej w Nowym Targu dwa lata temu z halką typu pettiskirt
  • bluzeczka z milutkiej bawełny (również sklep w Nowym Targu)
  • torebka i korale (Gubałówka)
  • kierpce (allegro)

Gdy zabrzmi “Last Christmas”…

Przygotowania do Świąt to temat w wielu domach drażliwy i niezrozumiały dla męskiej części domostwa. Zapał, euforia i zachwyt pojawiają się wraz z pierwszą emisją Last Christmas w RMF. Kobiety w amoku przeglądają gazetki marketowe w poszukiwaniu błyszczących durnostojek, które zbiorą calutki grudniowy kurz w mieszkaniu, kupują kolejne pudełka bombek (choć żadna się w zeszłym roku nie stłukła) i z błogością miziają mięciusie pledziki (w jedynym słusznym kolorystycznym połączeniu świątecznym: biel+czerwień. Koniecznie w stylu skandynawskim). Nic tak nie smakuje jak kawa z kubka w dzierganym wdzianku, a latarenka (w wersji XXL) stoi już chyba w każdym możliwym pomieszczeniu w domu. Jeszcze tylko ręczniczki w renifery, mikołajowa ozdoba na sedes i – JESTEŚMY GOTOWI!

Nie bez znaczenia pozostaje dobór garderoby na czas uroczystego świętowania. Musi być pięknie i wygodnie (dzianina choć mało elegancka, świetnie poradzi sobie z 12 daniami na wigilijnym stole). Miałam w tym roku plan, by wszystkich domowników odziać w okazjonalne czerwone lub zielone sweterki z reniferem/Mikołajem/choinką. Nasz lokalny SH przewidział takie zapędy i wygospodarował specjalny wieszak z wdziankami  prosto z filmu Bridget Jones. Żarty żartami, sweterki były średniej jakości i absurdalnych rozmiarów (niczym dla Big Johna z Texasu). Choć niektóre aplikacje rozczulały, zrezygnowałam z zakupu.

Motorem napędowym do stworzenia świątecznej kreacji dla Baśki był konkurs szyciowo-fotograficzny organizowany przez sklep internetowy z dzianinami Dresówka.pl. Nie mogłam zaprzepaścić takiej szansy, wszak nagrody zacne. Tym sposobem powstała sukienka ze sznurowaniem na pleckach z cudownej dzianiny w brokatowe śnieżynki. Za halkę posłużyła czerwona pettiskirt (zarówno sukienkę, jak i spódniczkę można z powodzeniem nosić osobno).

 

dsc05715web dsc05744web dsc05764wweb dsc05769web dsc05779web dsc05789web dsc05804web dsc05816web

Święto dyni

Jak zgrabnie załatwić temat zachodniego święta Halloween w polskich realiach? Można zorganizować Święto Dyni! Taki pomysł zrodził się w przedszkolu Basi i na tą okazję powstał dyniowy, megapomarańczowy strój. Nie mogło zabraknąć oczywiście puszystej pettiskirt. Sięgnęłam po sprawdzone wykroje, by uszyć naprędce legginsy i top i…. kostium gotowy 😉 Basi towarzyszyły dynie uszyte według TEGO wykroju.

Jeszcze więcej delikatności

Czy jest coś, co może sprawić by delikatna z natury spódniczka zyskała na delikatności? Jasne, że jest. Dołożenie do spódniczki w kolorze brzoskwiniowym koronki po sugestii klientek, ostatecznie przekonało mnie, że należy włączyć takie spódniczki do oferty. Zapraszam do obejrzenia kilku realizacji tego pomysłu

DSC01649web DSC01711web DSC01745web DSC01772web

SONY DSC

Glamour według Basielki

Pojęcie mody dla prawie czterolatki ogranicza się do koloru różowego i brokatu. Owszem, udaje mi się czasem przemycić do przedszkola legginsy i t-shirty, ale idealnie by choćby element wzoru, nadruku, czy choćby skarpetki , były różowe. Odpowiedzią na te upodobania był komplecik na chłodniejsze dni. Kurteczka wyszła ciut za duża, spódniczkę dopasowałam do rozmiaru kurtki i zakładam, że na sezon jesienny (wiosna 2017?) będą pasowały idealnie.

Kurteczka została uszyta z resztek grubej dresówki drapanej. Literkę B na pleckach ułożyłam z termodżetów i naprasowałam. Wystarczyło wydrukować odpowiedniej wielkości literkę (wybór czcionki – zadanie na dobrą godzinę) w odbiciu lustrzanym (nie wzięcie tego faktu pod uwagę – kolejna godzina zmarnowana), poukładać za pomocą pęsety różnej wielkości cyrkonie klejem do góry na folii transferowej Hot-fix. Następnie obrócić folię z naklejonymi dżetami i umieścić w docelowym miejscu. Zaprasować (dość długo). Zastosowanie kamieni o różnych wielkościach nie było najlepszym wyborem – małe kamyczki nie dostawały wystarczającej ilości ciepła, bo dostępu do nich broniły większe cyrkonie. Te mniejsze musiałam dogrzać pojedynczo aplikatorem.

DSC00794web DSC00815web DSC00828web DSC00842web DSC00848web DSC00903web DSC00943

Wystrzałowy granat

Do niedawna znienawidzony kolor stylonowych uniformów szkolnych. Od niedawna wyznacznik niezobowiązującej elegancji. Pięknie współgra z każdą urodą. Nie mogło go zabraknąć w Basiowej szafie. Jeszcze zimą, z myślą o letnich sesjach zdjęciowych, powstała tiulowa sukienka z górą z tafty. Sądzę, że dołożymy białe rękawiczki, perły i duże okulary przeciwsłoneczne i pójdziemy w klimaty filmowe.

DSC05255s DSC05267s

Niedawno udało mi się też zakupić granatową tkaninę na spódniczki pettiskirt. Efekty poniżej

DSC06302 DSC06306 DSC06356 DSC06366

Kobietka z charakterem

Cóż więcej dodać… Uwielbiam Basię w czerwieni. Żeby odpowiednio wyeksponować ten kolor pettiskirt musiałam sięgnąć po czarne dodatki. Hmmm…. Próbowaliście kiedyś kupić czarny, gładki top dla trzylatki? Nie udało się. Musiałam uszyć. Szelki zakupiłam na Aliexpress za grosze, a fajnie dopełniły całej stylizacji.

DSC08965 DSC08973 DSC09029

 

Bordowa pettiskirt

Chodziłam koło tego koloru jak przysłowiowy pies koło jeża. Na pierwszą partię tkaniny nie dało się patrzeć. Kolor przypominał zaschniętą krew wymieszaną z błotem. Te niefortunnie zakupione metry tkaniny świetnie nadały się na ramki do suszenia grzybów w ubiegłym sezonie.

I nie wiem co mnie podkusiło, by jeszcze raz zamówić ten odcień… Przyszła tkanina w zupełnie innym odcieniu bordo. Tym razem w pięknym kolorze czerwonego wina 😉 Nie mogło obyć się bez sesji. Akurat przydarzyła się okazja i Dzień Dziecka obchodziliśmy nad jeziorem.

DSC07434

DSC07463

DSC07470